Kiedy o „putinizacji” Polski mówi wysoka figura Unii Europejskiej („niedouczony lewak” Schultz) albo krajowy publicysta („skompromitowany postkomunista w szponach ulicy Czerskiej”), to obóz władzy i jego media mogą to lekceważyć. Ale kiedy tak pisze prof. Jadwiga Staniszkis – od wielu lat sympatyczka prezesa i PiS – i to w prorządowym tygodniku „Do Rzeczy” – to już trudniej to wyrzucić do kosza, a autorkę zdyskredytować.





Kiedy o „putinizacji” Polski mówi wysoka figura Unii Europejskiej („niedouczony lewak” Schultz) albo krajowy publicysta („skompromitowany postkomunista w szponach ulicy Czerskiej”), to obóz władzy i jego media mogą to lekceważyć. Ale kiedy tak pisze prof. Jadwiga Staniszkis – od wielu lat sympatyczka prezesa i PiS – i to w prorządowym tygodniku „Do Rzeczy” – to już trudniej to wyrzucić do kosza, a autorkę zdyskredytować. Nawet prof. Pawłowicz nie odważyłaby się chyba nazwać prof. Staniszkis „podstarzałą socjolog” (jak czasami potrafi). A jest za co!

Staniszkis pisze rzeczy nienowe, ale w jej ustach – czy pod jej piórem – nabierają specjalnego znaczenia. „PiS stworzy system prawny pozwalający na pełną personalną kontrolę, która jednak nie będzie stosowana mechanicznie – pisze Staniszkis. – Zobaczymy liczne wyjątki (z pańskiej łaski), a nawet prawo do koncesjonowanej krytyki (w mediach publicznych), w celach wizerunkowych”. (Koncesjonowana krytyka – skąd my to znamy? – Pass.).

„Koncentracja władzy z osłabieniem podziału władz – pisze dalej J.S. – jest anachronizmem”. Tak jak odwoływanie się do woli politycznej („suweren” – Pass.), a nie prawa. Tak jak odwracanie hierarchii i zmiana aktów wyższego rzędu przez proste uchwały większości. Ta metodologia działania PiS „przypomina metodę Putina”.

W konkluzji felietonu prof. Staniszkis pisze: „Widać już niewielkie pęknięcia w rządzącej partii (ciekawe gdzie? – Pass.). I coraz więcej obszarów, gdzie tworzy się możliwości prawne, które albo posłużą kompromisowi, albo dalszej polaryzacji. Zależy od »woli« i interpretacji (jak choćby dotyczącej decyzji TK o »nieorzekalności« w sprawie wyboru przez PiS pięciu sędziów). Wszystko to już było w czasach komuny, gdy próbowano takimi gierkami zwiększać pole manewru rządzącej partii bez osłabiania efektu symbolicznego”. „To głupie – konkluduje autorka – nieefektywne, upokarzające, prowadzące do straty energii. I niszczące ludzi, którzy w tym uczestniczą”.

Najnowszy numer tygodnika „Do Rzeczy” to 99 stron bez zaskoczenia, zgodnych z linią partii i rządu, ale warto było, bo na końcu jest nagroda – felieton prof. Staniszkis, który potwierdza, że jej ostatnie, dramatyczne wypowiedzi na temat poczynań obozu prezesa Kaczyńskiego („odchorowałam”) nie były przypadkowe.

Co ciekawe, dwie stronice obok, w satyrycznej rubryce „Od rzeczy”, w której cytuje się absurdy i kurioza, znajdujemy wypowiedź Guya Verhofstadta, belgijskiego europosła: „Polityka rządu PiS pcha Polskę w kierunku wschodnim, w kierunku putinowskiej Rosji”. A dwie strony wcześniej ta sama opinia (działanie PiS „przypomina metodę Putina”) wydrukowana jest całkiem serio w felietonie Staniszkis. Jak to wyjaśnić? Chyba tak: to, co wczoraj wydawało się absurdem, dziś jest faktem.

| En passant - Blog Daniela Passenta |
#end.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

 
Top